Krakowski rynek nieruchomości – duży potencjał czy prężenie muskułów?

Krakowski rynek mieszkaniowy jest bardzo specyficzny – z jednej strony, niezbyt życzliwie potraktowany przez autorów programu „Rodzina na swoim”, a wyjątkowo nieżyczliwe w ramach „Mieszkania dla młodych”, gdzie większość inwestycji […]

krakowski rynek nieruchomosci

Foto: ©iStock.com/melogcom

Krakowski rynek mieszkaniowy jest bardzo specyficzny – z jednej strony, niezbyt życzliwie potraktowany przez autorów programu „Rodzina na swoim”, a wyjątkowo nieżyczliwe w ramach „Mieszkania dla młodych”, gdzie większość inwestycji w samym Krakowie nie mieści się w jego ramach, a osoby kupujące mieszkania w Krakowie nie mogą liczyć na dopłaty, z drugiej jednak – mało jest miejsc w Polsce, gdzie deweloperzy równie niechętnie podejmują negocjacje cenowe z klientem, ostatecznie wieńcząc je niemalże symbolicznym ukłonem w stronę klienta. Z jednej strony – wysyp nowych inwestycji, z drugiej – każdorazowe zainteresowanie kolejnymi edycjami targów domów i mieszkań, które w Małopolsce odbywają się zdecydowanie częściej niż w innych rejonach Polski.


Patrząc z perspektywy ogólnopolskiego serwisu ogłoszeniowego, dostrzega się kilka ciekawych zjawisk: po pierwsze – bardzo dużą liczbę zarejestrowanych w serwisie biur nieruchomości i deweloperów, wyraźnie wyższą niż np. we Wrocławiu, Poznaniu czy Łodzi, po drugie – bardzo dużą liczbę oferowanych nieruchomości. Patrząc na te dwa parametry, należałoby uznać, że rynek krakowski jest drugim pod względem wielkości rynkiem nieruchomości w Polsce, po Warszawie. Pytanie tylko, czy duża liczba oferentów przekłada się na duże zainteresowanie klientów popytowych? Tu, znów posiłkując się danymi dostępnymi w serwisie Morizon.pl, możemy zauważyć, że jeśli chodzi o liczbę osób, które zapisały się do newslettera, chcąc otrzymywać mailem informacje o nowych ofertach w serwisie spełniających ich kryteria, sytuacja nie wygląda już tak różowo. Znacznie więcej osób szuka bowiem nieruchomości na Mazowszu (to jeszcze nic dziwnego), ale również w Trójmieście czy w województwie wielkopolskim. Wygląda na to, że przewaga podaży nad popytem jest szczególnie uderzająca. Trochę tłumaczy tę sytuację fakt, że akurat w Krakowie na rynku wtórnym umowy na tzw. „wyłączność” pozwalające na prezentację danej nieruchomości tylko przez jedno biuro, są rzadkością. Krótko mówiąc, wśród dziesiątek tysięcy prezentowanych ofert, większość z nich, jeśli chodzi o rynek wtórny, powielana jest wielokrotnie, gdyż prezentują je różne biura i najczęściej również właściciel nieruchomości. W innych rejonach Polski również dominują umowy otwarte, ale nie aż w takim stopniu. Jak zatem patrzeć na realne zainteresowanie ofertami? Można analizować dane dotyczące konkretnego biura i oglądalności jego ofert w ciągu kilku miesięcy w danym serwisie. Widać na podstawie dostępnych danych jednego z losowo wybranych większych krakowskich biur nieruchomości, że średnio w skali miesiąca oferty biura oglądane były ponad 34 tysiące razy i widać także wyraźnie, że liczba ta wzrosła na wiosnę i utrzymuje się na stałym poziomie – zatem i Kraków odnotował zmianę pory roku i po wzroście temperatur rozpoczął aktywniejszy przegląd rynku i ofert. Potwierdzają to również „odsłuchy” biur – klientów serwisu Morizon.pl, jest zatem nadzieja, że obecny rok będzie zauważalnie lepszy dla branży od poprzedniego, a przypomnijmy, że koniunktura na rynku nieruchomości jest ściśle powiązana z sytuacją gospodarczą w ogólności.

Zygmunt Zmuda Trzebiatowski, Morizon.pl