Domy podziemne – ciekawy trend czy też architektoniczne szaleństwo?

Domy podziemne to wciąż ewenement w architekturze, jednak zyskują one coraz więcej zwolenników w wielu krajach. Czy nowoczesne „ziemianki” to tylko fanaberia dla artystów, a może raczej ekologiczne i przyszłościowe […]

Dom podziemny w Australii. Foto: Wikipedia.

Dom podziemny w Australii. Foto: Wikipedia.

Domy podziemne to wciąż ewenement w architekturze, jednak zyskują one coraz więcej zwolenników w wielu krajach. Czy nowoczesne „ziemianki” to tylko fanaberia dla artystów, a może raczej ekologiczne i przyszłościowe rozwiązanie?

Za ojca nowoczesnej architektury podziemnej uznaje się Amerykanina Malcolma Wellsa, który w latach 60. XX wieku zbudował na wpół podziemne biuro, gdzie pracował. Jego idee obejmowały oszczędność energii, a także powrót do natury. Uważał, że nie ma potrzeby szpecić powierzchni ziemi i zakłócać rytmu przyrody przez kolejne zabudowania – lepiej schować budynki pod ziemię i pokryć je roślinnością. Pomysł podchwyciło wielu innych architektów na całym świecie, dzięki czemu „ziemianki” – choć z pewnością nie są mieszkaniowym standardem – zyskały pewną popularność.


Grunt to ekologia

Za podstawową zaletę domów podziemnych uważa się oszczędność energii i ograniczenie emisji dwutlenku węgla. Powód jest oczywisty – budynki chronione są od wiatru i zimnego powietrza, a gleba zatrzymuje sporo ciepła. Z kolei przy upałach z pewnością zbędna będzie klimatyzacja, a w środku budynku będzie znacznie chłodniej niż na powierzchni ziemi. Dom jest odporny na huśtawki temperatury, dzięki czemu potrzeba w nim mniej energii. Obliczono na przykład, że angielski Gloucestershire Mole Manor zużywa jedynie 25% energii, jaką zużyłby standardowy budynek w tej samej lokalizacji. Jeśli w podziemnym domu zastosuje się dodatkowe ekologiczne rozwiązania, takie jak np. kolektory słoneczne czy turbiny wiatrowe, może być on wyjątkowo oszczędny i przyjazny naturze.

Wtopieni w krajobraz

Mieszkając w budynku podziemnym, jesteśmy wyjątkowo blisko natury, a do tego nie psujemy krajobrazu. Dachy takich budynków są zazwyczaj pokryte zielenią i mogę w ogóle nie odróżniać się od otoczenia. Na przykład podziemny dom w szwajcarskim Vals jest na pierwszy rzut oka praktycznie niezauważalny. Położony w wyjątkowo malowniczej alpejskiej scenerii, wybudowany został w kamieniu i stanowi rodzaj wnęki w górzystym terenie. Również w miejscowości Dietikon w Szwajcarii powstały super-ekologiczne podziemne zabudowania. Kompleks tworzy dziewięć domów o organicznych kształtach, dzięki którym są one idealnie wkomponowane w otoczenie. Naturalne kształty sprawiają, że zabudowania wydają się jedynie kolejnym wytworem przyrody, takim samym jak okalające je rośliny i pagórki. Wbrew skojarzeniom, dzięki dużym przeszkleniom, domy podziemne najczęściej są jasne w środku.


Polski ewenement

W naszym kraju domy podziemne należą jeszcze do rzadkości. Pierwszy taki dom zbudowano w Brzeziu w województwie łódzkim. Jest to budynek jednorodzinny o kształcie półksiężyca, który wybudowany został przez artystę Zdzisława Bolanowskiego. Budynek jest w większości ukryty pod ziemią, jednak w południowej ścianie znajdują się duże okna pozwalające na dostęp światła słonecznego. Natomiast najbardziej znany, a także nagrodzony, projekt domu podziemnego należy do znanego architekta Roberta Koniecznego. Dom ten ma być maksymalnie ukryty pod powierzchnią ziemi. Niestety projekt nie został jeszcze zrealizowany.

Śladami Hobbita?

Zwolennicy domów podziemnych nie zawsze kierują się względami ekologii i oszczędzania energii, choć mają one z pewnością niebagatelne znaczenie. Czasem przesłanki są mniej przyziemne, choć z pewnością niemniej „podziemne”. Bodźcem może być na przykład chęć zasmakowania zwyczajów ulubionych postaci rodem z bestsellerów, np. Tolkienowskich powieści. Fani fantasy, zanim podejmą decyzję o budowie własnego domu w ziemi, mogą najpierw spróbować pomieszkać w pierwszym na świecie (oczywiście podziemnym) „hobbit motelu” w Woodlyn Park w Nowej Zelandii.

Niewątpliwie domy podziemne są i prawdopodobnie pozostaną rozwiązaniem dość ekstrawaganckim, które nie każdemu przypadłoby do gustu. Jednak, jeśli chcemy radykalnie wyróżniać się z tłumu pod względem mieszkaniowym, jesteśmy fanami Tolkiena, albo też marzymy o życiu ekstremalnie blisko natury, z pewnością takie rozwiązanie jest warte głębszego rozważenia.

Autorem tekstu jest Agnieszka Janiszewska z Portalu RynekPierwotny.